To taka moja prywatna Fukushima; swoją drogą nawet tak uczony w sztuce rozbijania atomu naród jak Japończycy poparzył sobie ręce bawiąc się tą technologią... I ten niesamowity chichot historii: 1945 - "Little Boy" z pozdrowieniami od narodu amerykańskiego, 2011 - ta sama energia, wykorzystywana już tylko w podobno "pokojowym celu" na całym świecie... Efekt taki sam - choroba, męczarnie, śmierć... Ta elektrociepłownia i resztki HTS-u (Huty Sendzimira). Polecam wycieczkę do Krakowa, na Kopiec Kościuszki - niezapomniana panorama na Kraków i czapę smogu ponad miastem...






























No, "śliczne" kominki... Człowiek, to chyba najbardziej głupia i nieodpowiedzialna istota na Ziemi... Pokładam wielkie nadzieje w możliwościach naszej planety. Jeżeli potrafiła poradzić sobie z odpadami radioaktywnymi (prastare wojny bogów i znane nam fakty z obecnej historii) i choć trwa to tysiące lat, to jednak wierzę, że i to zneutralizuje... Fukushima nadal paruje, a przy niej te kominy to jak dymek z dwóch zapałek...