"My dick is my castle". Wyśmienite! :-) Często Licheń z niego duży, czyli słaby, natomiast ego sięga krańca Wszechświata. ;-) Harry... Kreska do kreski, aż pojawią się efekty burleski...;-) Dziękuję po raz enty za ocenę. Moja skromna tfurczość, opiera się na słowotoku, który dopada mnie nieustannie i czasem mam wrażenie, że jestem jak medium, machinalnie rejestrujące pomysły. Najbardziej jednak mnie cieszy, iż mam takich, jak Wy, odbiorców, którzy rozumieją w lot moje wywody i dowodami swojej inteligencji, zwiększają moją wiarę w społeczeństwo. Przebudzenie świadomości tuż, tuż...;-) Pomimo wszystko, życie jest bardzo zabawne! :-)































My dick is my castle...:) Jak to mówią, wyżej ch*** nie podskoczysz...:) Popłakałem się ze śmiechu - szkoda, że większość społeczeństwa nie odbiera rzeczywistości na Twój sposób; byłoby zauważalnie lżej... i weselej przepychać się przez życie... A kontur "budowli" kojarzy mi się paradoksalnie z bałwochwalczym sanktuarium w Licheniu...ot takie luźne skojarzenie - zupełnie aseksualne...:) Do tej pory nie mogę wyjść z podziwu, jak prostymi środkami osiągasz takie efekty i jak to działa na ludzi...:)