Doro nie była zwykłą czarodzjką.. O ile założymy, że czarodziejki wogóle bywają zwykłe. W końcu nie każdy człowiek potrafił przepowiedzieć przyszłość, sprawić aby suche już od dawna koryto rzeki ponownie wypełniła woda albo odnaleźć niegdyś zagubiony pierścień, którego koniecznie potrzebowała córka burmistrza z Zajęczej Górki aby w ogóle raczyła rozważyć czy zalazca ów miał szansę na zostanie choć kandydatem na przyszłego męża. Tak, Doro była czarodziejką co nie ulegało wątpliwości. Jednak róźniła się od innych czarodziejek jak wiosenny świt od jesiennej ulewy. Zawsze miała dla innych czas a jeśli odmawiała pomocy to tylko w przypadku gdy prośba do niej skierowana mogłaby wyrządzić krzywdę komuś innemu. Kiedy przychodzono do niej po pomoc na stole pojawiała się głogowa herbata, ciastka pszeniczne i konfitura malinowa. Dopiero przy tak zastawionym stole wysłuchiwała tych, którzy po poczęstunku wyzbywali się normalnego wszak strachu przed czarodziejkami i zwierzali się ze swych bolączek. A kiedy widzieli w jej oczach zrozumienie i obietnicę pomocy zawsze byli zdziwieni skąd ten początkowy strach lub wstyd.
Jednak była jeszcze jedna przyczyny, dla której Doro była niezwykła - w Lesie nie było osoby, która wiedziałaby coś więcej o czarodziejce ponad to co było oczywiste. Owszem, wszyscy zdawali sobie sprawę, że Doro była wysoką brunetką o długich włosach i niezwykle szczerym uśmiechu. Że często wybuchała głośnym śmiechem ukazując niesamowicie białe i drobne zęby. Że jej suknie furkocząca na wietrze wyglądała niczym szalona fioletowa burza a buty, kiedy biegła po skałach gdzie szukała wiosnokrzewu, krzesały wesołe iskierki. Że uwielbiała słodycze a w szczególności marcepanowe orzechy. Tak, o tym wiedzieli wszyscy. Ale nikt nie wiedział skąd Doro pojawiła się w Starszym Lesie. Po prostu pewnego dnia przybyła ze wschodu, zatrzymała konia na Niedźwiedziej Polanie i zapytała siedzących akurat przy ognisku Pasterzy Drzew czy miejsce to zamieszkuje już jakaś inna czarodziejka. Kiedy usłyszała, że nikogo takiego tu nie było uśmiechnęła się i powiedziała:
- Ha, to miejsce zasługuje na to by mieć czarodziejkę.
I została...
Ciemno co prawda ale wygląda i tak znakomicie :)